Światła przeciwmgłowe – jak używać?
Przepisy polskiego prawa ściśle regulują użycie świateł przeciwmgłowych w trakcie jazdy. Kiedy można je włączyć, a kiedy nie? Jakie są konsekwencje niewłaściwego użycia tych świateł?
Zima powoli odchodzi w zapomnienie, co nie oznacza, że warunki atmosferyczne będą już zawsze idealne do podróży autem. Zniknęły zaspy i ślizgawice, ale w ich miejsce mogą pojawić się inne utrudnienia w postaci mgieł lub deszczu ograniczającego widoczność.
W takiej sytuacji kierowcy muszą dostosować prędkość swojego auta do pogody, zachować dużą czujność oraz jeśli jest to wskazane włączyć światła przeciwmgłowe.
Typy świateł przeciwmgłowych
Pojazd poruszający się po polskich drogach może posiadać dwa typy świateł przeciwmgłowych: przednie światła przeciwmgłowe oraz tylne. Przednie światła są światłami nieobowiązkowymi, co oznacza, że nie każde auto będzie posiadało je w standardowym wyposażeniu, w odróżnieniu od tylnych, których brak może skutkować nawet mandatem. Rozmieszczenie świateł w samochodzie uregulowane jest przez konkretne wytyczne. Przednie oraz tylne światła przeciwmgłowe nie mogą znajdować się niżej niż 25 cm nad podłożem. - Większość takich świateł jest umieszczona na granicy tej wysokości. Mgła przy samej jezdni jest najrzadsza co zapewnia najdłuższy zasięg promieni świetlnych i zwiększa widoczność przed autem oraz widoczność samego pojazdu – mówi Agnieszka Kaźmierczak, operator systemu Yanosik. Przednie światła przeciwmgłowe są barwy białej lub żółtej, natomiast tylne powinny posiadać kolor czerwony.
Kiedy włączyć, a kiedy nie?
Przednich świateł przeciwmgłowych możemy używać w warunkach atmosferycznych, w których widoczność spada poniżej widoczności umożliwiającej normalną jazdę. Czynnikiem zmniejszającym przejrzystość powietrza nie musi być jednak sama mgła, a może nim być np. rzęsisty deszcz. Natomiast tylne światła przeciwmgłowe mamy obowiązek włączyć, kiedy warunki atmosferyczne ograniczają widoczność do 50 metrów. W momencie poprawy przejrzystości powietrza jesteśmy zobligowani do niezwłocznego wyłączenia tych świateł.
Sytuacją wyjątkową, w której kierujący pojazdem może użyć przednich świateł przeciwmgłowych, i to bez względu na panujące warunki, jest jazda samochodem po krętych drogach. Należy jednak pamiętać, że abyśmy mogli je włączyć trasa musi zostać oznaczona odpowiednimi znakami. Będą to znaki: A3 "niebezpieczny zakręt – pierwszy w prawo", A4 "niebezpieczny zakręt – pierwszy w lewo" oraz tabliczka T5 umieszczona pod znakiem informująca o początku krętej drogi.
Częste nadużycia
Po naszych drogach porusza się wielu kierowców notorycznie nadużywających świateł przeciwmgłowych. Inni kierowcy określają ich mianem "latarników", ponieważ jeżdżą oni z włączonymi wszystkimi światłami
w aucie. Prawdopodobnie nie są oni zaznajomieni z przepisami regulującymi użycie tych świateł lub po prostu nie szanują innych kierowców na drodze - Zgodnie z kodeksem drogowym i aktualnym taryfikatorem, kierujący pojazdem za nadużywanie świateł przeciwmgłowych może otrzymać 2 pkt. karne oraz mandat
w wysokości 100 zł - mówi Agnieszka Kaźmierczak, Yanosik.pl.
Należy pamiętać, że włączanie świateł przeciwmgłowych w warunkach nie wymagających ich użycia może prowadzić do niebezpiecznych sytuacji. Oślepiony kierowca może nie zauważyć wkraczającego na jezdnię zwierzęcia lub idącego poboczem człowieka.
źródło: informacja prasowa
poniedziałek, 10 marca 2014
poniedziałek, 10 lutego 2014
Służbowy samochód a sprawa mandatów.
Służbowy pojazd to spora wygoda, ale trzeba korzystać z niego z głową. Rozmawianie przez telefon w czasie jazdy albo przekraczanie prędkości, by zdążyć na umówione spotkanie, może zaowocować mandatem. Czy w takiej sytuacji pracownik może liczyć na zapłacenie mandatu przez jego pracodawcę?
Kosztowne zdjęcia
Konsekwencje naruszenia przepisów ponosi osoba, która popełniła dane wykroczenie. Zdarza się, że mandat wystawiony na podstawie zdjęcia z fotoradaru przysłany zostaje na adres firmy. Mimo, że formalnie to firma jest właścicielem pojazdu, pracodawca nie musi płacić mandatu jeżeli to nie on siedział za kierownicą. Czy zostanie to wkrótce zmienione? Zapowiadane w ostatnim czasie zmiany w kwestii karania kierowców za wykroczenia zarejestrowane przez fotoradary zakładają, że mandat będzie płacił właściciel pojazdu. Obecnie jest on zobowiązany wskazać osobę, która danego dnia korzystała z samochodu. Jeżeli pracodawca nie wskaże osoby, która prowadziła auto w momencie popełnienia wykroczenia, będzie musiał zapłacić karę w wysokości 500 zł. Po wskazaniu kierowcy mandat trafia do konkretnego pracownika – Ten ma 30 dni na złożenie wyjaśnień i uregulowanie należności, w przeciwnym razie sprawa zostanie skierowana do sądu, a pracownik może zostać obciążony kosztami postępowania w przypadku przegranej – mówi A. Kaźmierczak, operator systemu Yanosik.pl – Aby uniknąć takich sytuacji coraz więcej firm decyduje się na wyposażanie aut w komunikatory dla kierowców, które przypominają im o zdjęciu nogi z gazu. – dodaje.
Parkowanie bez opłaty
Korzystający z dróg publicznych mają obowiązek uiszczania opłat za parkowanie pojazdów w strefie płatnego parkowania. To ile należy zapłacić ustala rada gminy lub miasta. Co w sytuacji, gdy opłata nie zostanie uregulowana? Zarządca drogi wyśle na adres właściciela pojazdu wezwanie do zapłacenia należności powiększonej o opłatę dodatkową. Mandat za tak zaparkowane auto służbowe trafi więc do właściciela pojazdu, ale czy w takim razie pracownik może czuć się bezkarny? Nic bardziej mylnego. Wystarczy, że właściciel pojazdu wskaże, komu w danym czasie powierzył auto, wówczas nakaz zapłacenia kary przeniesiony zostanie na pracownika. W razie nie przyznania się przez niego do popełnionego czynu pracodawca może przedstawić również dowody w postaci np. protokołu zdawczo-odbiorczego lub zeznań świadków.
Pracodawca może zapłacić... jeśli chce
Zdarza się, że pracodawa decyduje się na uregulowanie mandatu za pracownika. Nie jest jednak tak, że pieniądze wyłożone na mandat pracownika przepadają. Pracodawca może domagać się zwrotu tej sumy w oparciu o zapis zawarty w Kodeksie cywilnym, a konkretniej przepis o bezpodstawnym wzbogaceniu. Pracodawca nie popełnił wykroczenia, a mimo to zapłacił mandat swojego pracownika. Tym samym spłacił on jego osobisty dług, a więc przysługuje mu zwrot pieniędzy.
Co z naruszeniem przepisów w transporcie drogowym?
Ustawa o transporcie drogowym reguluje kwestie podejmowania i wykonywania zarówno krajowego jak i międzynarodowego transportu drogowego, a także w niektórych przypadkach niezarobkowego transportu. – Tutaj odpowiedzialność za naruszenie przepisów dotyczy przede wszystkim przewoźników drogowych – mówi A. Kaźmierczak, Yanosik.pl – W przypadku wykrycia nieprawidłowości przez policję lub Inspekcję Transportu Drogowego to do firmy transportowej będzie należało zapłacenie kary – dodaje. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy kara została spowodowana zaniedbaniem lub celowym działaniem samego pracownika. Firma może w takim przypadku pociągnąć go do odpowiedzialności materialnej.
Kierowca odpowiada więc za naruszenie:
obowiązku posiadania w pojeździe wymaganych dokumentów m. in. karty kierowcy, zapisów
urządzenia rejestrującego samoczynnie prędkość jazdy, czas jazdy i czas postoju, a także innych
dokumentów wymienionych w art. 87 Ustawy o transporcie drogowym, które uzależnione są od
rodzaju transportu,
zasad odnoszących się do maksymalnego dziennego czasu prowadzenia pojazdu, czasu odpoczynku i limitu czasu prowadzenia pojazdu bez żadnych przerw,
zasad użytkowania urządzeń rejestrujących (tachografów).
źródło: informacja prasowa
Kosztowne zdjęcia
Konsekwencje naruszenia przepisów ponosi osoba, która popełniła dane wykroczenie. Zdarza się, że mandat wystawiony na podstawie zdjęcia z fotoradaru przysłany zostaje na adres firmy. Mimo, że formalnie to firma jest właścicielem pojazdu, pracodawca nie musi płacić mandatu jeżeli to nie on siedział za kierownicą. Czy zostanie to wkrótce zmienione? Zapowiadane w ostatnim czasie zmiany w kwestii karania kierowców za wykroczenia zarejestrowane przez fotoradary zakładają, że mandat będzie płacił właściciel pojazdu. Obecnie jest on zobowiązany wskazać osobę, która danego dnia korzystała z samochodu. Jeżeli pracodawca nie wskaże osoby, która prowadziła auto w momencie popełnienia wykroczenia, będzie musiał zapłacić karę w wysokości 500 zł. Po wskazaniu kierowcy mandat trafia do konkretnego pracownika – Ten ma 30 dni na złożenie wyjaśnień i uregulowanie należności, w przeciwnym razie sprawa zostanie skierowana do sądu, a pracownik może zostać obciążony kosztami postępowania w przypadku przegranej – mówi A. Kaźmierczak, operator systemu Yanosik.pl – Aby uniknąć takich sytuacji coraz więcej firm decyduje się na wyposażanie aut w komunikatory dla kierowców, które przypominają im o zdjęciu nogi z gazu. – dodaje.
Parkowanie bez opłaty
Korzystający z dróg publicznych mają obowiązek uiszczania opłat za parkowanie pojazdów w strefie płatnego parkowania. To ile należy zapłacić ustala rada gminy lub miasta. Co w sytuacji, gdy opłata nie zostanie uregulowana? Zarządca drogi wyśle na adres właściciela pojazdu wezwanie do zapłacenia należności powiększonej o opłatę dodatkową. Mandat za tak zaparkowane auto służbowe trafi więc do właściciela pojazdu, ale czy w takim razie pracownik może czuć się bezkarny? Nic bardziej mylnego. Wystarczy, że właściciel pojazdu wskaże, komu w danym czasie powierzył auto, wówczas nakaz zapłacenia kary przeniesiony zostanie na pracownika. W razie nie przyznania się przez niego do popełnionego czynu pracodawca może przedstawić również dowody w postaci np. protokołu zdawczo-odbiorczego lub zeznań świadków.
Pracodawca może zapłacić... jeśli chce
Zdarza się, że pracodawa decyduje się na uregulowanie mandatu za pracownika. Nie jest jednak tak, że pieniądze wyłożone na mandat pracownika przepadają. Pracodawca może domagać się zwrotu tej sumy w oparciu o zapis zawarty w Kodeksie cywilnym, a konkretniej przepis o bezpodstawnym wzbogaceniu. Pracodawca nie popełnił wykroczenia, a mimo to zapłacił mandat swojego pracownika. Tym samym spłacił on jego osobisty dług, a więc przysługuje mu zwrot pieniędzy.
Co z naruszeniem przepisów w transporcie drogowym?
Ustawa o transporcie drogowym reguluje kwestie podejmowania i wykonywania zarówno krajowego jak i międzynarodowego transportu drogowego, a także w niektórych przypadkach niezarobkowego transportu. – Tutaj odpowiedzialność za naruszenie przepisów dotyczy przede wszystkim przewoźników drogowych – mówi A. Kaźmierczak, Yanosik.pl – W przypadku wykrycia nieprawidłowości przez policję lub Inspekcję Transportu Drogowego to do firmy transportowej będzie należało zapłacenie kary – dodaje. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy kara została spowodowana zaniedbaniem lub celowym działaniem samego pracownika. Firma może w takim przypadku pociągnąć go do odpowiedzialności materialnej.
Kierowca odpowiada więc za naruszenie:
obowiązku posiadania w pojeździe wymaganych dokumentów m. in. karty kierowcy, zapisów
urządzenia rejestrującego samoczynnie prędkość jazdy, czas jazdy i czas postoju, a także innych
dokumentów wymienionych w art. 87 Ustawy o transporcie drogowym, które uzależnione są od
rodzaju transportu,
zasad odnoszących się do maksymalnego dziennego czasu prowadzenia pojazdu, czasu odpoczynku i limitu czasu prowadzenia pojazdu bez żadnych przerw,
zasad użytkowania urządzeń rejestrujących (tachografów).
źródło: informacja prasowa
Subskrybuj:
Posty (Atom)